
Żeby się mocno nie rozpisywać, powiem tak.
Fotografowanie wesela przy tej “lawinie” to mały pikuś, co chwilę atak gromady siedmiolatków, walka o każdy kawałem parkietu, strach prze uszkodzeniem “broni”, typowe warunki polowe:),brakowało mi z dwóch dodatkowych par oczu i prędkości dźwięku żeby to ogarnąć. ale że nie posiadam to pochwalę się co wyszło:)
była również świetna okazja...

